Nie jest tajemnicą, że Polska jest speedcubingową potęgą i jedną z najmocniejszych reprezentacji na świecie. W globalnych rankingach równać się z nami mogą jedynie Stany Zjednoczone i Chiny, a więc można było się spodziewać, że Mistrzostwa Europy w holenderskim Arnhem zostaną zdominowane przez delegację znad Wisły, która była zresztą najliczniejsza ze wszystkich, z gospodarzami włącznie. Przed turniejem Polacy potwierdzali swoją wysoką formę, ale to, czego dokonali na Euro przeszło nasze oczekiwania.
Historia Mistrzostw Europy, którą szerzej przybliżaliśmy w tym artykule, jasno podkreśla siłę polskich speedcuberów. Tegoroczny czempionat w Arnhem był już siódmym z kolei, z którego Polacy wywożą dwucyfrowe liczby medali! Ostatnią imprezą, na której ta sztuka się nie udała było Euro w 2008 roku, kiedy to nad Wisłę trafiło... 9 medali. Tak bogata historia europejskich triumfów nie miała więc prawa dobiec końca w tym roku, na co wskazywały również przewidywania sprzed imprezy.
Zdaniem ekspertów, przed Mistrzostwami Polacy mogli liczyć na co najmniej 10 medali w wariancie pesymistycznym (!), około 13 w bardziej wyważonym, a aż 15-16 w wariancie optymistycznym. Te szacunki potwierdzała również statystyka. Przez dwa tygodnie poprzedzające Euro przedstawialiśmy Wam nasze przewidywania wszystkich konkurencji, opartych na naszych modelach danych oraz symulacjach. Według tychże symulacji, Polska powinna zakończyć Mistrzostwa z 15 medalami na koncie, z czego 6 złotymi. Rzeczywistość jednak zweryfikowała statystykę.
Biało-czerwoni zakończyli mistrzostwa z dorobkiem aż 17 medali, na co złożyło się 11 złotych, 2 srebrnych i 4 brązowych krążków, efektywnie zdobywając co trzeci możliwy do zdobycia medal i całkowicie dominując klasyfikację medalową turnieju. Na tle innych krajów nasz wynik prezentuje się jeszcze okazalej. Drugą po Polsce największą sumą medali cieszy się bowiem Irlandia (czwarta w klasyfikacji medalowej), która łącznie zdobyła "tylko" 6 krążków a jeden medal mniej zdobyli nasi zachodni sąsiedzi, czyli Niemcy. Łatwo zatem policzyć, że te dwie ekipy razem wzięte zdobyły tyle samo medali dowolnego koloru, co Polacy tylko złotych.
Klasyfikacja medalowa mówi więc sama za siebie - Polacy przyjechali na Euro po medale i z Euro z medalami wyjechali!

Sensacyjne 3x3x3
Klasyczna kostka 3x3x3 od zawsze najbardziej rozpala wyobraźnię kibiców i generuje największe emocje. Rywalizacja jest tutaj szczególnie trudna, a czołówka niewyobrażalnie ciasna, z niemal zerowym marginesem błędu. Mimo tego, przed rozpoczęciem mistrzostw trudno było znaleźć równie mocną reprezentację w tej konkurencji co nasza. Według rankingu WCA czterech najlepszych europejczyków stanowili bowiem Polacy. Wśród kandydatów do medalu wymieniano między innymi obrońcę tytułu Tymona Kolasińskiego, rekordzistę świata Teodora Zajdera, fenomenalnego w ostatnich miesiącach Olafa Kuźmińskiego oraz mistrza Polski z 2023 roku Radosława Marcinka. Wszyscy ci panowie bez problemu dotarli do finału najważniejszej konkurencji Mistrzostw, a skład Polaków w ostatniej rundzie uzupełnił Antoni Stojek, który w Arnhem wykazał się świetną formą w wielu konkurencjach. Zdecydowana większość symulacji wskazywała Tymona jako głównego faworyta do złotego medalu. Sport rzadko jednak podąża według scenariusza.
W przedostatniej parze finału byliśmy świadkami niejako "bratobójczego" pojedynku pomiędzy Teodorem Zajderem oraz Olafem Kuźmińskim. Obaj zawodnicy prezentowali solidne, równe ułożenia, ale to ostatecznie ""Teoś"" wyszedł z tej rywalizacji zwycięsko i ze średnią 5.46 prowadził przed ostatnią parą finału. W tej, do boju wyszedł Tymon Kolasiński, który walczył o obronę tytułu z Pampeluny. Niestety, doświadczonemu zawodnikowi zabrakło odrobiny szczęścia na ostatnim ułożeniu i ze średnią 5.90 musiał zadowolić się "jedynie" trzecim miejscem, uznając wyższość młodszego rodaka. Tonący wówczas w uściskach kolegów Teodor został zatem nowym Mistrzem Europy!

Polacy pewnie po swoje
Pomimo pewnych niespodzianek, na Euro nie zabrakło konkurencji, w których Polacy potwierdzili swój status faworytów. Nasze symulacje sprzed Mistrzostw wskazywały wielu polskich kandydatów do złotych medali i jak się okazało, nie był to przypadek.
Największym faworytem Mistrzostw był zdecydowanie Tymon Kolasiński. Pomimo że nie udało mu się powtórzyć ubiegłorocznego sukcesu w 3x3x3, udało mu się wywalczyć więcej niż jakikolwiek inny zawodnik. W swoich ulubionych, dużych kostkach Tymon sięgnał po, jak to sam zgrabnie określił na scenie, "clean sweep", a więc wygrał wszystkie - 4x4x4, 5x5x5, 6x6x6 i 7x7x7, zachowując jednocześnie duży zapas do swoich konkurentów.

Równie pewna była sytuacja Teodora Zajdera. "Teoś" przyjechał do Arnhem jako rekordzista Europy w konkurencji 2x2x2, i był jej zdecydowanym faworytem. I chociaż walka o medal trwała aż do ostatniego ułożenia, Teodorowi udało się wykręcić świetny czas 0.92 sekundy, dzięki czemu wywalczył uprganiony złoty medal.
Podobnie było w przypadku Antoniego Stojka, który jak już wspominaliśmy, na całych mistrzostwach był w bardzo dobrej formie. Nasz Mistrz Świata był zdecydowanym faworytem do zwycięstwa w konkurencji Clock. Finał popularnego "Zegara" dostarczył wielu wrażeń, a walka była naprawdę wyrównana. Antkowi udało się jednak opanować nerwy i po pięciu fenomenalnych ułożeniach mógł cieszyć się ze złotego medalu Mistrzostw Europy! Młody zawodnik nie krył emocji na scenie, a radość z jego sukcesu wlała się w serce każdego Polaka pamiętającego skandaliczne decyzje po ubiegłorocznych Mistrzostwach Świata w Seattle. Ten tytuł ma jeszcze większe znaczenie, biorąc pod uwagę, że są to ostatnie mistrzostwa Europy, na których rozgrywany jest Clock. Oznacza to, że Antek już na zawsze pozostanie Mistrzem Europy, o ile rzecz jasna, WCA nie wycofa się ze swojej decyzji, do czego usilnie próbowała przekonać zgromadzona na trybunach publiczność.
Medalowe zaskoczenia
O ile w większości przypadków można było stawiać Polaków w rolach faworytów, tak były również konkurencje w których polskie szanse medalowe nie były aż tak oczywiste.
Jedną z nich była konkurencja Square-1. Przed Mistrzostwami, przewidywaliśmy, że urzędujący rekordzista Polski, Michał Krasowski może zawalczyć o medal swojej koronnej konkurencji, ale najprędzej w kolorze brązowym, co również zbiegało się z oczekiwaniami samego zawodnika. Zadeklarowany fan Radomiaka Radom zszokował jednak wszystkich, gdy z odrobiną szczęścia w postaci pecha rywali, sięgnał po złoto, bijąc jednocześnie swój własny rekord Polski! W krótkiej rozmowie z redakcją cube-factory.pl, nowy Mistrz Europy krótko, acz dosadnie ocenił swój występ:
Nie było chyba lepszego momentu, żeby poprawić 3-letniego NRa w średniej. Wiadomo, część ułożeń też tak średnio się zgadzała, ale speedcubing to nie skoki narciarskie, żeby przyznawać punkty za styl.
Jeszcze ciekawiej sytuacja miała się w konkurencji Pyraminx. Przed Mistrzostwami ciężko było realistycznie myśleć o jakimkolwiek medalu w tej konkurencji - najwyżej notowany z Polaków, Adam Romanowski prognozowany był w okolicach 6. miejsca, a łączne szanse na polski medal w tej konkurencji wyceniane były na okolice 47%. Dosyć sensacyjnie, Adamowi nie udało się dostać do finału po bardzo ciężkiej i niefortunnej walce w półfinale. W ostatniej rundzie mieliśmy więc trzech reprezentatów - Aleksandra Sołonczaka, Henryka Gabora oraz Jakuba Majchrzaka.
Nie miniemy się z prawdą, kiedy powiemy że finał piramidy to była jedna z najbardziej emocjonujących rund na całym czempionacie. Po czołowe lokaty pewnie zmierzali Rosjanin Alexey Tsvetkov oraz Baskijczyk reprezentujący Hiszpanię, Aratz Larruzea i to na nich były skupione oczy tłumu. W tle natomiast, po cichu, spokojnie, swoje robił Jakub Majchrzak powoli pnąc się w górę tabeli. Przed ostatnim ułożeniem Polaka wiadomo było, że potrzebował czasu w okolicach 1.50 aby włączyć się w walkę o medale. Jakub udźwginął presję i na ostatnim ułożeniu dowiózł "besta", z czasem 1.35, zapewniając sobie tym samym medal. Do pełni szczęścia potrzebne były już tylko potknięcia głównych rywali, wcześniej wspomnianych Alexeya i Aratza... i tak też dokładnie się stało! Obaj panowie na swoich ostatnich ułożeniach nie dokręcili do końca kostki, co poskutkowało karami +2 sekund. Tym właśnie sposobem, w szalonych okolicznościach, Jakub Majchrzak został nowym Mistrzem Europy w konkurencji Pyraminx! Sam zainteresowany, w rozmowie z cube-factory.pl powiedział, że do samego końca wierzył w swoje możliwości:
Nie było to coś czego oczekiwałem, ale wiedziałem że jestem w stanie to zrobić. Starałem się utrzymywać pewność siebie i wizualizować sobie to, że mogę to wygrać i zostać Mistrzem Europy, pomimo tego, że liczby i statystyki nie były do końca po mojej stronie.
Swoistą niespodzianką było również ostateczne rozstrzygnięcie konkurecji 3x3x3 Blindfolded. O ile tutaj nasi reprezentanci prezentują bardzo solidny poziom, to modele statystyczne oceniały ich łączne szanse na medal na zaledwie 24%. Do ostatnich ułożeń finału wszystko wskazywało na to, że te przewidywania się sprawdzą - ulubieniec łódzkich trybun Krzysztof Bober zaliczył tzw. "pentakilla", DNFiąc każdą ze swoich pięciu prób. Po ułożeniach mówił, że "w finale Euro nie ma miejsca na kalkulacje i trzeba lecieć na pełnej". To niestety niesie za sobą ogromne ryzyko, które w tym przypadku okazało się zabójcze.
Więcej szczęścia sprzyjało natomiast innemu Polakowi - Adrianowi Dębskiemu. Po czwartej próbie nie zanosiło się, żeby włączył się on do walki o medale. Układał na równym poziomie około 20-21 sekund, a do marzeń o medalu był potrzebny wynik o około 4 sekundy szybszy. Historia jednak lubi zataczać koło. Dwa lata wcześniej, na Mistrzostwach w Pampelunie, Adrian zdobył tytuł Mistrza Europy po wykręceniu "besta" na ostatnim ułożeniu, bijąc jednocześnie swój życiowy rekord. Teraz, Adrian również pobił swojego PR-a na ostatnim ułożeniu i ponownie był to wynik dający mu tytuł mistrzowski! Co ciekawe, na ostatniej próbie również Niemiec Jens Haber oraz Francuz Charles Daloz-Baltenberger wykręcili swoje najlepsze czasy, ale nie starczyło to na pokonanie Polaka!
Nie sposób opisać wszystkich 17 polskich medali, ale na pewno warto wspomnieć o każdym z nich:
3x3x3 Fewest Moves - przyjeżdżając do Arnhem wiedzieliśmy, że możemy tutaj upatrywać szans medalowych Polaków i tak też dokładnie się stało. Złoto tej konkurencji wywalczył, nieco niespodziewanie, Krzysztof Pietrusiak, bijąc oba swoje PRy! Tuż za nim, na drugim miejscu uplasował się Wojciech Rogoziński z wynikiem o tylko 0.33 ruchu gorszym.
3x3x3 Multi-Blind - układanie wielu kostek bez patrzenia zakończyło się niespodzianką dla Polaków, ale bynajmniej nie dlatego, że brak w naszym kraju dobrych "mulciarzy". Jak wiemy, tych u nas dostatek, ale najlepszym z nich okazał się w Holandii Mikołaj Morawski, który wywalczył brązowy medal. O ile sam fakt zdobycia medalu nie jest ogromnym zaskoczeniem, tak okoliczności tego sukcesu już tak. Łodzianin przystępował bowiem do rywalizacji nie w pełni sił - po przyjeździe do Holandii zmagał się z infekcją, a przed startem próby rozważał jej poddanie. Nasz CFL-owy konferansjer zacisnął jednak zęby i usiadł przy stole z 41 kostkami, z których udało mu się ułożyć aż 39! Jak sam później mówił, pół żartem pół serio, walka z infekcją pozwoliła mu się lepiej skupić na zapamiętywaniu kostek, co ostatecznie przełożylo się na medal czempionatu.
4x4x4 Blindfolded* - wielkie umiejętności Mikołaja wzięły górę nad przeziębieniem w kolejnej koronnej konkurencji tego zawodnika. Obecny rekordzista Polski stanął na wysokości zadania, i do brązowego medalu w Multi dołożył również brąz w "czwórce". Co ciekawe, do srebrnego medal zabrakło niecałej sekundy, a więc dorobek Mikołaja mógł być jeszcze bardziej okazały. Niemniej, ten wynik to i tak ogromny powód do dumy!
Skewb - wszystkie znaki na niebie i na ziemii wskazywały, że Euro 2024 będzie pierwszym od 2016 roku, w którym Polacy nie zajmą dwóch czołowych lokat. Tak też niestety się stało. Niekwestionowany faworyt zawodów, Czech Vojtěch Grohmann był kompletnie poza zasięgiem rywali, prezentując wysoką formę od początku do samego końca zawodów. "Biało-czerwoni" zaprezentowali się w finale z naprawdę dobrej strony, jednak starczyło to "tylko" na 3. miejsce, które wywalczył obecny rekordzista świata, Ignacy Samselski. Zaraz za nim, na 4. lokacie uplasował się Michał Denkiewicz, a oczko niżej zawody zakończył Oskar Hanuszkiewicz. Co prawda Ignacy nie krył, że przyjeżdżał do Arnhem walczyć o złoto, to wynik który osiągnął i tak ucieszył miliony Polaków przed telewizorami!
Tym właśnie sposobem, oficjalnie kończymy cały cykl #CFinArnhem! Serdecznie dziękujemy Wam za śledzenie naszych relacji i wspólne kibicowanie naszej reprezentacji. Pozytywny odbiór tworzonych przez nas treści przeszedł nasze najśmielsze oczekiwania i z niecierpliwością patrzymy na przyszłość naszą oraz całej speedcubingowej Polski! Czas na #CFinUppsala?